Wspomnienia z ulicy Świerczewskiego
Barbarę Wojciechowską i Teresę Zych, bohaterki wieczoru wspomnień, który odbył się w pałacowych piwnicach 24 czerwca, łączy ulica Świerczewskiego zwana obecnie ulicą Religi (na przełomie lat 40. i 50. XX wieku zwana ulicą Stalina), gdzie obie mieszkały. Do czasu wybudowania pawilonów handlowych na ulicy Wolności, to właśnie na ulicy Świerczewskiego mieściły się niemal wszystkie kaliskie sklepy, tłumnie odwiedzana gospoda i dwa zakłady fryzjerskie. Był tu również pierwszy ośrodek zdrowia, biura monopolisty handlowego Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska”, miejsce spędu bydła, transformator zasilający miasto w prąd, pierwszy kiosk „Ruchu”, a potem powstał tu także na oczyszczonym gruzowisku pierwszy w mieście plac zabaw.
Barbara Wojciechowska, z domu Miłoszewska, jest córką znanego fachowca – ślusarza i hydraulika Bolesława Miłoszewskiego, który w czynie społecznym wraz z sąsiadami uruchomił pierwszy w mieście publiczny wodociąg zasilający całą ulicę Świerczewskiego. Barbara nie tylko mieszkała na tej ulicy, ale także na niej pracowała, królując jako ekspedientka w jedynym wówczas w Kaliszu Pomorskim sklepie z pieczywem i artykułami nabiałowymi. Stąd znali ją wszyscy i bardzo szanowali, bo zawsze była życzliwa oraz uśmiechnięta. Zabierając głos wspominała te czasy, kiedy zwykły bochen chleba był towarem bardzo pożądanym i nie zawsze dostępnym, gdyż stanowił podstawę wyżywienia tzw. mas robotniczo-chłopskich.
Druga bohaterka wieczoru wspomnień prowadzonego przez Joannę Mączkowską - Teresa Zych jest córką kolejarza Kazimierza Filipczuka. Jej mama Irena, z domu Głuszko, była córką jedynego rolnika, który na ulicy Świerczewskiego nie tylko mieszkał, ale też prowadził gospodarstwo i schładzał świeżo wydojone mleko we własnej studni. Miał też tam wędzarnię, a nawet pędził bimber.
Jak doskonale pamięta Teresa najwięcej czasu spędzała na placu zabaw, na którym obecnie stoją pawilony. Na wprost okien jej nieistniejącego domu były huśtawki łódki, do których ustawiały się długie kolejki dzieci, ale ona zawsze dobiegała tam pierwsza, bo miała najbliżej. Te zabawy tak weszły jej w krew, że postanowiła zostać przedszkolanką. I wychowała tyle kaliskich przedszkolaków, że dziś nie może spokojnie przejść po mieście, gdyż niemal wszyscy się jej kłaniają.
Bogumił Kurylczyk, który także całe dzieciństwo spędził na ulicy Świerczewskiego, w rozmowie z Basią Wojciechowską oraz Teresą Zych wspominał m. in. tzw. ścianę płaczu czyli gospodę bez toalety w kamienicy pod numerem 29, której „wypici” klienci załatwiali się pod ścianą i rzędy furmanek dostarczających tzw. żywiec na spęd bydła. Do tych retrospekcji dołączyli się wkrótce z własnymi opowieściami mieszkańcy, w tym były kaliski milicjant Stanisław Pałka. Właśnie on oraz Włodzimierz Wołowiec będą bohaterami kolejnego wieczoru wspomnień, który zaplanowano na 30 września.
Na zakończenie Joanna Mączkowska podziękowała zacnym rozmówczyniom, przybyłym mieszkańcom, Grażynie Kowalskiej, Wiesławie Minkiewicz, Ewie Leszczyńskiej, a także uczniom z grupy teatralnej „Klepsydra uczestniczącym czynnie w projekcie „Kalendarium ilustrowanego wspomnieniami”, którego celem jest wspólne spisanie dziejów pierwszego dwudziestolecia Kalisza Pomorskiego, czyli lat 1945-1964. Prowadząca spotkanie wspomniała również gospodarza pałacowych piwnic – Kooperatywę „Mosty Perspektyw”, dziękując za życzliwość, obsługę i miłą atmosferę.
(ZS KP)

